Penn Battle 2000
Wobler Robinson Vibrant S70
Woblery wertykalne czyli takie, które pozbawione są steru a oczko do mocowania żyłki umiejscowione jest na grzbiecie przynęty nie są najczęściej wybieranymi wabikami przez polskich wędkarzy. Prawdopodobnie decyduje o tym trudność w prowadzeniu oraz n...

Penn Battle 2000Po sukcesie Kołowrotka Slammer, Penn wprowadził na rynek nowy młynek o nazwie Battle. Porównywanie Battla do Slammera stało się cykliczne i nieuniknione. Przed producentem postawiono trudne zadanie. Stworzenie kołowrotka trwałego, niezawodnego i jednocześnie niezbyt drogiego, to nielada wyzwanie. Przed nami nowy Penn... Penn Battle.




Charakterystyka ogólna
Penn starszym wędkarzom kojarzy się z firmą od wielu lat produkującą sprzęt do łowienia morskiego. Ze Stanów Zjednoczonych docierały pojedyncze egzemplarze multiplikatorów, wędek i oczywiście klasycznych kołowrotków o stałej szpuli. Oferta dla polskiego wędkarza była skromna. Wraz z przeniesieniem fabryki do Chin, na rynku europejskim pojawiło się wiele różnych produktów sygnowanych marką Penn. Część z nich nie należała do modeli  topowych i nie trzymała fasonu wyznaczonego wiele lat temu przez amerykańskiego producenta. Penn postanowił wprowadzić na rynek kilka nowych modeli kołowrotków o stałej szpuli. Między bardzo drogim Torque, a nieco tańszym Conquer, znalazł się model mający być kontynuacją Slammera.

Penn Battle 2000
Penn Battle 2000

Jakość i wykonanie
Kołowrotek jest bardzo ładny. Matowa czerń, połączona ze złotymi zdobieniami, zgrabnie buduje design nowego młynka Penn. Wszelkie elementy zostały dobrze ze sobą spasowane. Nic w kołowrotku nie klekocze i nie stuka. Obudowa Battla została wykonana z metalu, przez co kołowrotek nie należy do najlżejszych (model 2000 waży 269g). Korbka odlana jest z jednego kawałka metalu.  Mechanizm zwalniania obrotów wstecznych znajduje się pod kołowrotkiem (wielkość 2000). Jako ciekawostkę dodamy, że w większych modelach (od 3000) takiego mechanizmu nie ma. Typowie posunięcie dla Penna, które nie powinno nikogo zdziwić.
Korbka odkręca się przez mocne przekręcenie wsteczne.  Dla wielu wędkarzy będzie to niecodzienne rozwiązanie, jednak jak potwierdza doświadczenie, ten charakterystyczny element nie wpływa na komfort łowienia, a jedynie ogranicza miejsca narażone na uszkodzenia. Korbka posiada bardzo ergonomiczny uchwyt. Całość pracuje na 7 łożyskach (w tym łożysko oporowe). Przełożenie 6,2:1, a więc spore. Pojemność szupli modelu 2000 to 194m o średnicy 0,23mm. Łącznie producent oferuje swój produkt w 7 wielkościach (od rozmiaru 2000 do 8000).

Penn Battle 2000
Korbka wyposażona w mechanizm szybkiego składania, wykonana z jednego kawałka metalu

Penn Battle 2000
Wygodne, poręczne pokrętło hamulca

Penn Battle 2000
Szeroka rolka prowadząca linkę

Penn Battle 2000
Dobra jakość układania linki

Penn Battle 2000
Korpus wykonany z metalu

Penn Battle 2000
Mechanizm zwalniania obrotów wstecznych w modelu 200

Penn Battle 2000
Producent nie ukrywa, gdzie kołowrotek został wyprodukowany

Penn Battle 2000
Stopka kołowrotka wyposażona w niewielki "pazur" który poprawia komfort trzymania młynka

Penn Battle 2000
Duży, poręczny uchwyt korbki

Na uwagę zasługuje szpula wykonana ze stopu metalu. Miejsce, na które układana jest linka zostało wyłożone antypoślizgowym materiałem. Każdy wędkarz wie jakie ma spełniać zadanie. Generalnie szpula wykonana jest niezwykle starannie. Na uwagę zasługuje również szpula zapasowa, którą znajdziemy w zestawie. Uwagę przykuwa również hamulec, który działa równo i płynnie. Podsumowując - nowy Penn Battle wygląda bardzo solidnie.

Penn Battle 2000
Na dnie szpuli umieszczono gumowy materiał, którego zadanie polega na wyeliminowaniu efektu "ślizgania" się linki

Penn Battle 2000
Wnętrze szpuli

Penn Battle 2000

Cena
Kołowrotek Penn Battle zakupiony razem ze szpulą zapasową kosztuje około 400zł. W porównaniu z popularnymi kołowrotkami w cenie do 300 zł wydaje się być zdecydowanie bardziej solidny i trwały. Podobnie ma się sprawa, kiedy położymy Battla na jednej półce z młynkami za około 400-500 zł. Analizując wszelkie zestawione w teście parametry, zakup Battla za 400zł wydaje się być korzystny.

Penn Battle 2000

Przeznaczenie
Jak zapewnia producent, nowy Penn to kołowrotek mocny, o uniwersalnym zastosowaniu. Świetnie nada się dla wymagających wędkarzy, lubujących się w wędkarstwie gruntowym. Będzie także ciekawym rozwiązaniem dla spinningistów. Battle jest odporny na słoną wodę, przez co śmiało możemy wykorzystać go do łowienia w morzu. My testowaliśmy nasz kołowrotek podczas jesiennych wypraw na sandacze i szczupaki, które łowiliśmy w ciężkich warunkach dużej nizinnej rzeki oraz zbiorników zaporowych. Mniejszy model (2000) często używaliśmy przy lżejszym zestawie polując na klenie. Przy ciężkim spinningowaniu, gdzie wykorzystywaliśmy niejednokrotnie przynęty przekraczające 40 gram, używaliśmy modeli większych. W każdych warunkach battle spisał się doskonale. Producent oferuje kołowrotek w wielkościach od 2000 do 8000, a więc użytkownik nie będzie miał kłopotów z doborem kołowrotka do techniki i sposobu łowienia. Penn Battle 2000 jest na tyle mocny, że nie wahaliśmy się go używać w zestawach z ciężkimi jigami.

Penn Battle 2000

W akcji
Testowany model pracuje na prawdę nieźle. Praca jest płynna, bez jakichkolwiek przeskoków, szumów i tarć. Kultura pracy Penn Battle przypomina nam kręcenie kołowrotkiem, za który musimy zapłacić co najmniej 1.000 zł. W porównaniu z klasycznym Slammerem, Battle jest znacznie bardziej finezyjny i dopracowany (oczywiście jeśli mówimy o samej pracy). Podobnie jak u starszego brata, konstrukcja jest mocna i bardzo solidna. Duży plus należy się testowanemu kołowrotkowi za pracę hamulca. Oddawana żyłka wychodzi płynnie i równo, a przekładki hamulca są dobrze zabezpieczone przed wodą i brudem. Linka nawijana jest bardzo dokładnie. Brak niepożądanych efektów w postaci nierównego nawijania przy krawędziach lub w stożek.

Penn Battle 2000

Ogólne wrażenie
Bardzo ciekawy kołowrotek o nowoczesnym designie. Mocny, trwały i przyjemnie pracujący. W naszej opinii Penn Battle może spowodować spore zamieszanie na rynku, jeśli chodzi o kołowrotki w przedziale cenowym 400-500 zł. Polecamy sprzęt.

Penn Battle 2000

OCENA KOŃCOWA - punktowanie:

Zalety Wady 
- wytrzymałość,
- atrakcyjny design,
- kultura pracy,
- precyzyjny hamulec,
- jakość układania linki,
- odporność na działanie słonej wody, 
- brak    




                                                     

Punktacja: 1-beznadziejny, 2-fatalny, 3-nędzny, 4-słaby, 5-przeciętny, 6-zadowalający,  
 7
-solidny, 8-znakomity, 9-fantastyczny, 10-mistrzowski

Testy sprztu wdkarskiegowedki,kolowrotki,przynety,zylki,opinie,komentarze

Komentarze (139)

 1 2 3 > 
Witam
po ponad roku użytkowania mechanizm kabłąka legł w gruzach tak samo jak w Sargusie 2000 którego wcześniej użytkowałem. To karygodne że w kołowrotku za 400zł notorycznie pada jakiś głupi element. Oczywiście serwisu nie ma, częsci też i w tym momencie zostałem z niesprawnym kołowrotkiem w środku najlepszego sezonu. Nigdy więcej Penn Battle!!
Łukasz , środa 23 październik 2013, godz. 15:25
Cześć chłopaki. Jeżeli chcecie czegoś do ciężkiego orania na Wiśle to tylko penn ewentualnie red Arc lub zauber. Battle 2000 troszkę za mały na bolki według mnie. Mam ten model w tym rozmiarze, około 25 boleni wycholował w tym sezonie, czuć po nim że wykonał ciężką pracę. Miałem slammera 360 i gdyby nie ten nawój i plątanie linki to był by idealnym kołowrotkiem. Kusi mnie zakupić SSV bo wiele dobrego o nim słyszałem i po oględzinach myślę że jest wart ceny. Obecnie mam stradica 4000 FA ale niestety to nie jest to. Trochę połowiłem nim na Wiśle i siada łożysko w rolce. Boję się na niego zakładać główki większe niż 25 g a przecież nie o to chodzi w łowieniu. Nieraz potrzeba założyć i 40 g. U mnie następnym kołowrotkiem będzie Penn SSV 4500.
Łukasz , wtorek 08 październik 2013, godz. 09:50
Ja bym brał battle. Lepszy design ładnie nawija linkę. Co do trwałości to jest podobna
wedk , poniedziałek 07 październik 2013, godz. 20:43
Witam,

właśnie jestem na etapie szukania kołowrotka do spinningu i mocno zastanawiam się nad firmą Penn tzn chodzi o modele Battle i Sargus. Który waszym zdaniem będzie lepszy a może do kwoty 450zł możecie polecić inny sprzęt?
Obiektem połowów będą szczupaki i sandacze na jeziorach oraz Wiśle

Pozdro
Tomek , poniedziałek 07 październik 2013, godz. 15:14
Witam, kolegów po kiju.
Bardzo bym prosił o podpowiedź bardziej doświadczonych kolegów na kołowrotki wydałem już około 1500 zł w 2 sezony. Wiem że pieniądze to nie wszystko ale jestem studentem i zarabianie pieniędzy nie jest łatwe ale wracając do tematu łowię głównie w rzecze Wiśle najczęściej Bolenie, przy podniesionym stanie wody kołowrotek na prawdę musi wiele przejeść jak wiecie bolenie łapię głównie na woblery ciężkie tonące a co za tym idzie przełożenie 6.2 było by idealne. Bardzo proszę o poradę w sprawie kołowrotka jaki kołowrotek chodzi głównie o wytrzymałość moglibyście mi polecić. Dziękuję i pozdrawiam. Połamania !!!
Radek , środa 26 czerwiec 2013, godz. 12:15
Z tego co wiem to jest serwis. Przynajmniej specjalista od tych kręciołków. Poszukaj na znanym serwisie aukcyjnym sprzedającego o nicku pennserwis. Sprzedaje używane jak i nowe slammery i inne penny...
Mariusz , środa 15 maj 2013, godz. 20:29
Panowie, mamy gdzieś w Polsce serwis Penna? Nie sprężynuje mi kabłąk. Jak otworzę to muszę całkowicie zamknąć bo się nie zatrzaskuje. Najgorsze jest to, że stało się to z dnia na dzień, bez wcześniejszych zgrzytów czy pisków. Myślicie że mogę sam go rozebrać i sprawdzić co się stało?
Tomek , środa 15 maj 2013, godz. 18:23
byłem już pewny żeby go mieć ale przez przypadek spotkałem kolegę który ma założony na spinningu(wersja 3000) i ogólnie ok ale pod średnio ciężką obrotówką w kołowrotku coś jakby wibruje- dziwne trochę chyba że te typy tak mają???
Łukasz , poniedziałek 29 kwiecień 2013, godz. 18:14
Panowie jaki rozmiar polecacie do łowienia z opadu główkami 7-20gr gumy 8-13cm
gruz , wtorek 09 kwiecień 2013, godz. 10:05
Dzięki Marcin, w sumie to już wiem, że pod choinką będzie spinfisher V 4500, i sprawa załatwiona. Test w maju.
TomekW. , piątek 21 grudzień 2012, godz. 18:58
Witam. Mam battla jeden sezon więc mogę śmiało powiedzieć coś o nim, a skoro pytasz o to czy czuć jakieś opory to mówię, że nie, ja używam też do ciężkiego łowienia i nie ma z nim żadnych prolblemów. Pozdrawiam
Bartłomiej , piątek 21 grudzień 2012, godz. 15:42
Mam pytanko.
Czy z powodu dużego przełożenia nie czuć zbyt dużych oporów na korbie.Łowię głównie na
wahadła do 25gr.
Robert , czwartek 20 grudzień 2012, godz. 14:58
TomekW
Flaki w 3000 i 4000 są takie same czyli wytrzymałość też powinna być podobna.Róznica jest taka że 4000 przy takim samym mechanizmie ma większy rotor i szpulę no i tym samym jest trochę cięższy.
MarcinK , środa 05 grudzień 2012, godz. 22:02
To ja ponownie w pytaniu o wielkość Penna, chodzi o Penn Battle.
Tomek W. , wtorek 04 grudzień 2012, godz. 08:45
Koledzy prośba, Penn 300 czy 400. Cięższy spinning choć kupuję pod kątem "norweskich" rybek do połowu na spinning (blisko brzegu) główki 35-45 gram. Kij - trociówka 3,00, cw. chyba do 60 gram. Chodzi tylko o spinning, bo do łodzi, pilkerów i zestawów oczywiście mam inny ciut cięższy sprzęt. W ubiegłym roku używałem wysłużoną Mitchelkę ...4000, ale...na dorszu z brzegu 3 kg padł bolec przy korbce. Zastanawiam się nad Spro ZaltArc XS 745. Proszę o pomoc w wielkości Penn-a.
Tomek W. , wtorek 04 grudzień 2012, godz. 08:43
Od paru miesięcy mam Penn Battle 1000, przywieziony z USA. Podpięty jest do lekkiej wędki Phenix Iron Feather 2-10gr. Nawinięta plecionka Power Strike 4LB. Kołowrotek bardzo dobrze współpracuje z lekkim spinningiem. Super praca i wykonanie, nigdy nie powstała broda. Początkowo zaniepokoiło mnie to, że gwint w korbce jest zbyt krótki, 3,5 obrotu wystarcza, aby korbka była dokręcona, jednak przyłów w postaci szczupaka 3,3kg 77cm. pozbawił mnie obaw o wytrzymałość tego elementu. Posiadam także Penn Conquer 4000 do orki sandaczowej, po dwóch sezonach wyczuwalny jest lekki luz rotora i delikatne ząbkowanie.
Robert.O , wtorek 27 listopad 2012, godz. 13:04
Janes- ja nie twierdzę, że lubię chińszczyznę i że lokalizacja produkcji nie ma znaczenia. Doskonale wiem, że Penn stracił trochę na reputacji po przeniesieniu tam produkcji. Pisałem tylko, że tego nie trzeba przeceniać bo takie "cuda" o jakich piszesz ostatnio zdarzają sie wyjątkowo. Syn ma Sargusa i nie mam powodów złego słowa o nim powiedzieć, choć na konkretne opinie przyjdzie czas za parę miesięcy. Z tego co obserwuję Penn czyni starania do odbudowania opinii z dawnych lat. Mój Battle też działa bez zarzutu. Jak będzie ze Spinfisherem V zobaczę - na sucho jest ok. A na to, że dziś kupno czegokolwiek, co nie byloby produkowane w Chinach czy innych krajach o zbliżonej lokalizacji geograficznej, graniczy z cudem, nic nie poradzimy. Pewnie, że wolałbym Penny z magicznym napisem "Made in USA". Póki co jednak mają jeden taki kołowrotek spiningowy - Torque za ok. 2000 zł. Podobna jest polityka produkcyjna innych firm wędkarskich. RB.
Robert , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:31
Robercie jak nie przekłada sie na ich jakość jak zaraz po wprowadzeniu produkcji slammera w Chinach amerykańscy wędkarze zaczeli zgłaszać wady w wykonaniu a po jakimś czasie także ich trwałość była oceniona jako mniejsza niż tych starych robionych w usa.Miałem kilka Sargusów z pierwszej serii sprzedawanej w Polsce i ich wykonanie było karygodne .Chyba kontrola jakości w przypadku tych kołowrotków polegała na pokręceniu korba i jak kręcił wkładali do pudełek. Jednym nawet na szpuli zaczep na żyłke był odwrotnie założony tak że nie dało się nawinąć na nia żadnej linki :d
Janes , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:30
Odpowiadając na pytania i wątpliwości: Penn Spinfisher V to według mnie produkcja z Chin, choć nigdzie na korpusie kołowrotka nie ma o tym informacji. Jednak Penn generalnie nie ukrywa, że spośród kołowrotków spiningowach tylko model Torque produkowany jesy w USA. Ja bym jednak tej kwestii nie demonizował. Penn od lat produkuje kołowrotki w Chinach i generalnie nie przekłada się to na ich jakość. Przyznać jednak trzeba, że zaliczyli trochę wpadkę z Battlem - choćby lektura komentarzy w tym miejscu, a także opinie na innych forach wskazują, że taka firma nie powinna doprowadzić do wypuszczenia na rynek wadliwych egzemplarzy w ilościach nieco ponad normę. Wiadomo, że najbardziej renomowane firmy popełniaja błędy ale świetnemu konstrukcyjnie Battlowi wady produkcyjne trochę opinię zszargały. Takie doświadczenia nie były moim i większości Kolegów, udziałem jednak coś tam w głowach zostało. Z drugiej jednak strony zwróćcie uwagę na to co napisał Kolega VUWSCAN, z czego wynika, że konstrukcyjnie i materiałowo Penn po prostu wyprzedza konkurencję. Warto chyba pamiętać, że legendarne już Slammery, świetne Atlantisy (wersja na USA ma nazwę Conquer), czy Sargusy to także wszystko produkcja chińska.
Penn Spin.V jest w moim przekonaniu kołowrotkiem do cięższego spiningowania i trudno go porównywać do Battla. W rozmiarze 3500 waży prawie 400 g podczas gdy Battle 3000 około 330 g, ma znacznie szerszy korpus, zdecydowanie solidniejszą, całkowicie matelowa konstrukcję - korba i rotor pełny metal, nawet zaślepka na gniazdo korby ma elementy metalowe, a szpula także wytoczona jest z jednego kawałka metalu, bez jakichkolwiek kompozytowych wstawek (jak w Battlu). Siła hamulca wersji 3500 jest dwa razy większa niż w Battlu 3000 i odpowiada sile Battla 5000. Generalnie natomiast gabarytowo różnica w wielkości Battla 3000 i Spina V jest niewielka, choć myślę, że ten ostatni jest bardziej zbliżony do Battla 4000. Tylko tu jednak uwaga - gdzieś czytałem, że Battle 3000 i 4000 różnią się zewnętrznie jedynie wielkością szpuli. Nie umiem tego zweryfikować bo nigdy nie użytkowałem Battla 4000. W moim przekonaniu Spinfisher V to następca Slammera, choć bez wersji odpowiadającej rozmiarowi 260, jednak lukę w kołowrotkach lżejszych wypełniają Sargus i Battle, które oferowane są już od rozmiarów 1000, czy Fierce - wszystkie one mają także metalową obudowę, choć Fierce ma rotor grafitowy. Ja zdania nie zmieniam - kołowrotki inne niż Penna w zasadzie przestały mnie już interesować. Gdy w maju kupowałem Battla w sklepie stacjonarnym sprzedawca powiedział mi, że to kołowrotek, którego walory użytkowe sprawiają, że powinien kosztować co najmniej dwa razy więcej. Pomyślałem sobie - "dobra, dobra, znamy takie marketingowe zagrania";). Wychodzi jednak na to, że pan mi kitu nie wciskał. Ps. Tylko nikomu o tym nie mówcie bo nas marketingowcy od Penna w najbliższym czasie zabiją cenami. 8). RB.
Robert , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:29
Szpula podobna ale korpus w spinfisherze jakiś wielgachny, Robert a parodukcja zapewne chiny ? Pytam bo cos mi sie obuło o uszy że Penn chce wrócic z produkcja do USA
Piotr , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:28
Tu widać fajne porównanie : http://www.stripersonline.com/d/1461963/ A co do battle to miałem w rękach model 3000 i jest np sporo mniejszy od slammera 360. Posiadam dwa slammery 360 i 560 i jednego SSM 950 na suma. Battle jakoś tak mnie nie przekonuje. Za to spinfisher V jest ciekawą propozycją, poczekam na pierwsze opinie o nim i może też zakupię.
http://www.stripersonline.com/d/1478831/ A tu jest battle 3000 i spinfisher v 3500.
Łukasz , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:27
Robert A 3500 spinfishera V to będzie jaki rozmiar baatla ? Bliżej 3000 czy 4000 ? Bo na zdjęciach spin.. 3500 V wydaje się wiekszy niż Battle 4000
Piotr , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:26
Do Piotra (post z 23.10.2012.)- mam Penna Spinfishera V w wielkości 3500 czyli najmniejszego. Model z wolnym biegiem szpuli czyli Live Liner wejdzie do sprzedaży od stycznia 2013 r., choć ja już na ebayu jedną ofertę widziałem.
Do Tomka (post z 26.10.2012.) - w Lublinie Pennem handluje tylko sklep wędkarski Pana Piotra Kołodzieja przy ul. Narutowicza - możesz tam zobaczyć Battla, Sargusa czy Slammera, a poza tym rozważa wprowadzenie go do oferty sklep przy ul. Górskiej na lubelskim Czechowie. Jeszcze jedno w odniesieniu do tego co pisali Koledzy Tomek i VUWSCAN - jeśli idzie o zabazpieczenie Battla przed działaniem różnych nieporządanych czynników, czy też odporność na uszkodzenia mechaniczne to nie mam najmniejszej watpliwości, że jest ona zdecydowanie lepsza niż u konkurencji ze znacznie wyższych przedziałów cenowych. Oględziny Spinfishera V prowadzą natomiast do jednoznacznego wniosku, że jest on jeszcze lepiej zabezpieczony niż Battle. Różnice tkwią w detalach, niemniej jednak od razu widocznych - np system zabezpieczenia mechnizmu hamulca jest tak skonstruowany, że trudno sobie wyobrazić, bo coś tam mogło wleźć. Zaślepka gniazda mocowania korby (bo oczywiście można ją przekładać - prawo - lewo) ma uszczelkę i minimalny otworek, z którym współpracuje spręzynujący kołeczek ustalający mający na celu sygnalizowanie optymalnego i prawidłowego jej dokręcenia. O "bebechach" się nie wypowiadam bo jak VUWSCAN obejrzy to nam powie co i jak, jednak nie sądzę, żeby te rozwiązania były na niższym poziomie niż w Battlu. Na koniec jeszcze jedna uwaga - legandarny wół roboczy Slammer nie występuje już na oficjalnej stronie Penn reels, skąd wniosek, że wyszedł z produkcji. Jego nastęcą ma być wg mnie ewidentnie Spinfisher V. Oczywiście Slammery są jeszcze dostępne w wielu sklepach ale jak długo to potrwa nie wiadomo - do wyczerpania zapasów ;). RB.
Robert , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:25
Spinningista. Skąd wiesz że to na bazie Saliny, rozbierałeś ja ?
Janes , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:20
Raw II to nic innego jak Salina po tuningu. Dodatkowe 3 łożyska, inna szpula, inna rączka. Pomijając przełożenie Penna i Okumy w rozm. 4000( 6,2:1 do 5,0:1) to moc hamulca Penna w porównaniu z Okumą wygląda blado( 5,9kg do 13,6kg). Rozważałem zakup Penna i zdecydowałem się na Raw. Jak na razie nie żałuję. Intensywne katowanie obrotówkami 5 i ciężkimi przynętami nie robi na nim wrażenia. Pod obciążeniem pracuje gładko, nic nie trzeszczy, szumi czy rzęźi.
spinningista , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:19
Spiningista.Okuma Raw II to nowość i jeszcze nikt nie wie jak z jej trwałością
Janes , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:18
A Waszym zdaniem w rozmiarze 2000 szpula nie jest trochę zbyt wąską do lekkiego rzucania?
Tomek , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:17
zamiast oglądać wszystkie Penny w sklepie i wybierać który z nich jest lepiej zrobiony lepiej od razy wziąść Okumę Raw II.
spinningista , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:16
Kołowrotek do tyrania i nie wymagający wielu zabiegów pielęgnacyjnych to :Penn slamer a na drugim miejscu trochę delikatniejszy battle.Cena też jest do przyjęcia,równość nawijania linki jak dla mnie nie,tu Shimano bije na głowę wszystkich znanych mi producentów.Zawsze można znaleźć lepszy produkt jeżeli ma się nieograniczone fundusze.Penn to bardzo dobry kompromis między jakością,trwałością i ceną.Decyzja należy do Ciebie.Na tym kończę i mam nadzieję że pomogłem w jej podjęciu.Poczytaj moje wcześniejsze wpisy,tam trochę rozeźlony na serwis penna też o battl`u pisałem.Wszystko to wiadomości z praktyki a nie katalogowe lub zasłyszane.A mechanikę precyzyjną wykonuję na co dzień na centrum obróbczym CNC i mogę stwierdzić (autorytatywnie)czy jakość kołowrotka i materiałów jest dobra czy nie.Teoria w materiałoznawstwie i projektowaniu przekładni też nie jest mi obca, jakby nie patrzeć 6 lat piłowano nas w szkole.Wielkość musisz sam dobrać,ja posiadam 3000 i jest OK.
VUWSCAN , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:15
Tomek ja osobiscie nie zawiodlem sie na Pennie do przynet do 20gr kupilbym rozmar 2000 sam uzywam takiwj wielkosci atlantisa a przesiadlem sie na niego z battle ktory mu jskos nie oodszedl .do przynet pow 20gr kupilbym rozmiar 3000 i tu wolalbym cyba team dragona lub spro to mocne kolowrotki i posluza Ci przynajmnie 3sezony.Ja sam do super lekkiego morethana (120gr) przymierzam sie do rarenium ale gluwnie ze wzgledu na jego wage 2500 wazy 200gr co prawda mialem Exo o tej wadze ale jakos nie zrobil na mnie szalu
Dariusz , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:14
Kolego VUWSCAN, z treści Twoich wpisów wnioskuję, że budowa kołowrotków od podszewki nie jest Ci obca :-) ja po dosyć długiej przerwie wracam do wędkowania. Szukam kołowrotka, który posłuży mi jak najdłużej, z którym nie będę musiał obchodzić się jak z jajkiem, specjalnie dbać o niego, rozkręcać, czyścić itp. Z wypowiedzi, które czytam na forach wynika, że konstrukcyjnie i jakościową Battle jest udanym kołowrotkiem chwalonym bardziej niż droższe i wyższe modele Daiwy czy Shimano. Co do możliwości obejrzenia ich "na żywo" niestety nie mam takiej możliwości więc pewnie będę musiał zdać się na zakup przez internet.
Tomek , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:13
Tomasz Shimano to bardzo dobre kołowrotki od stradica w górę,no może jeszcze super aero lub GTM ,ale delikatne i wymagające regularnej "opieki".Daiwa,no cóż zgodzę się z przedmówcą,od certate w górę,znam te kołowrotki od środka,wszystkie tańsze modele niestety nie grzeszą ani dobrym wykonaniem(spasowaniem)ani dobrymi materiałami.Tu jeśli chodzi o jakość użytych materiałów Shimano wygrywa i Daiwa niema szans(modele do 500 zł)Penn jeżeli trafisz na niewadliwy model jest wiele solidniejszy i jakość materiałów oraz spasowanie są dobre.Reasumując,w tej cenie battle 3000 pod względem użytych materiałów i spasowania oraz samej konstrukcji bije na głowę Daiwę i Shimano i myślę że jest to najodpowiedniejsza wielkość(uniwersalna).Obydwa koła zębate małe i duże podparte są na dwóch łożyskach co kapitalnie zwiększa trwałość przekładni.Żeby to otrzymać od Japończyków musisz wyłożyć na stół co najmniej 2000 zł.Rozbebeszyłem już setki kołowrotków do naprawy i smarowania i wiem co producenci tam pakują,a często nie pakują nic dobrego,nawet w modelach za 1500 zł są słabe punkty jak tanie tulejki plastikowe lub zębatka napędzająca kosz odlana !!!! z aluminium(tak,tak,odlana, nie frezowana w brązie lub mosiądzu ,ta mała,która musi przenosić takie duże obciążenia i to w daiwie tak w tanich modelach jak i tych ze średniej półki)Radzę tylko abyś przed kupnem Penna dobrze go obejrzał aby uniknąć takich perypetii jakie ja miałem ze swoim battle`m.Niestety produkcja przeniesiona do Chin nie wyszła produktom penn`a na zdrowie.
Jeszcze jedno,łożyska w Battle zabezpieczone są uszczelniaczami,w daiwie i shimano nie (przynajmniej w tanich i średnich modelach,w tych powyżej 2500 zł jeszcze nie miałem okazji sprawdzić)i byle upadek na piasek wiąże się z rozbieraniem kołowrotka i myciem łożysk.No i układanie linki zwłaszcza cienkiej ,jest w pennie na średnim poziomie.
VUWSCAN , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:11
A Twoim zdaniem Darku rozmiar 3000 nie będzie za duży do kija z cw. do 15 gram, gdzie wędki ważą - jedna ok. 130 a druga ok. 170? Masz rację z tym, że Daiwa i Shimano ładnie się prezentują ale co do trwałości wersji "budżetowych" można mieć poważne obawy. W moim odczuciu są jednak to "delikatne" kołowrotki. A masz może jakieś namiary gdzie można w dobrej cenie kupić Atlantisa?
Tomek , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:10
Tomek powiem Ci tak kiedys mialem ogromne cisnienie na kolowrotki Daiwy lowilem Teamem,Rnessa i Zaionem .Teraz mam na skladzie Atlantisa ,Slamera i Dama Quicka i powiem Ci jedno te Daiwy nie maja do nich staru.Jak chcesz dobra Daiwe to min. Certate trzeba kupic cala reszta tylko pieknie wyglada i niekoniecznie jest tak bezawaryjna jak powinna byc
Dariusz , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:08
A jak Szanowni Koledzy Waszym zdaniem wypada konfrontacja tego Penna z Daiwa Exceler Z, Team Daiwa Match Fedder lub z Shimano w podobnej klasie cenowej np. Aernos? Dzwoniłem do kilku różnych sklepów internetowych i w sumie prawie wszędzie chwalą kołowrotki Penna :-) chociaż u mnie w Lublinie nawet nigdzie nie mogę obejrzeć żadnego modelu Penna bo ich nie ma w sklepach!!!
Tomek , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:04
do Tomek Na twoim miejscu wybrałbym rozmiar 3000 , miałem taki i wielkość jest idealna do średniego spina.
Dariusz , wtorek 27 listopad 2012, godz. 09:01
DO Tomka: moim zdaniem powinieneś wziąć kołowrotek o 1 lub dwa numery większy.Małym kołowrotkiem połowisz tylko na przynęty małe ze względu na jego delikatniejszą budowę a jeżeli zmusisz go do pracy z przynętami dużymi co jest możliwe ,jego zużycie niestety będzie o wiele szybsze,ponadto średnica szpuli w małych kołowrotkach powoduje wyraźne skrócenie rzutów.Jeżeli nie przeszkadza Ci tych parę gramów więcej i brak wyłączania blokady wstecznej w większych modelach Penn`a to radzę większy a będzie to także z pożytkiem dla linki,która ulega mniejszym odkształceniom i skręceniu na dużej szpuli.osobiście używam kołowrotków nie mniejszych niż 3000 a większość posiadanych to 4000 i po 35 letniej praktyce nad wodą stwierdzam że małe co prawda jest piękne ale nie zawsze praktyczne i trwałe.
VUWSCAN , wtorek 27 listopad 2012, godz. 08:47
Mam pytanie do użytkowników tego modelu Penna. Czy rozmiar 2000 będzie odpowiedni również do nazwijmy to "średniego" spiningu tj. szczupak sandacz, przynęty do ok. 25 gr obrotówki, woblery czy jest już za mały/słaby?! :-)a jak jest z pojemnością szpuli? Czy opis odpowiada rzeczywistej pojemności?
tomek , wtorek 27 listopad 2012, godz. 08:42
Robert a jakiego konkretnie Spinfishera V masz.To model zwykły czy z wonym biegiem ? i jaki masz rozmiar ?
Piotr , wtorek 27 listopad 2012, godz. 08:35
Działaj i daj znać jak wyszło. Wczoraj odebrałem Spinfishera V. Dla mnie rewelacja, a w porównaniu z Battlem od razu zwraca uwagę perfekcyjne wytoczenie szpuli z jednego kawałka metal, bez jakichkolwiek elementów, które mogłyby orać linkę. Ale, żeby nie było, że odbieram chleb testerom może niebawem zajmą się tym sprzętem. RB.
Robert , wtorek 27 listopad 2012, godz. 08:35
Jednak zrobię to sam i poprawię inżynierów Penn`a w kilku miejscach.Jak pisałem pracuje na centrum obróbczym CNC i uwierz mi że potrafię to zrobić lepiej niż serwis czy nasi żółci przyjaciele.W miejsce białej teflonowej tulei pod łożyskiem szpuli osadzę drugie takie samo a teflonową podkładkę zamienię na łożysko oporowe.Już zmierzyłem i po małej modyfikacji będzie na to miejsce,to poprawi kapitalnie start hamulca(całkiem przyzwoitego w oryginale)Poza tym rozkręcając młynek zauważyłem że zębate koło napędowe wodzika szpuli ma ordynarnie wywiercony otwór i nasadzone jest na aluminiowy trzpień któremu nie wróżę długiego żywota,tam po małej przeróbce też da się wcisnąć łożysko kulkowe.Tuleje wytoczę z fosforobrązu gdyż sama się smaruje i jest wiele twardsza niż mosiężny oryginał.Wszystkie części dostępne są na allegro a koszt z wysyłką to zaledwie 20 zł.Godzinka pracy na maszynie i wszystko będzie tak jak powinno być zrobione już na desce projektowej.W moich shimano pozamieniałem wszystkie tulejki plastikowe na łożyska kulkowe,teraz jedyne co pozostało do smarowania to przekładnia i serwis młynków ograniczyłem do minimum a i na trwałości zyskały.U kolegów mających podobne lub te same kołowrotki te części już dawno się zużyły i kręcioły służą już tylko za magazyn części zapasowych gdyż serwis łupnął takie ceny za naprawę że wywołało to trzecią wojnę światową w rodzinach.Lubię jak coś mi długo służy,przyzwyczajam się do tego i potem ciężko jest się przestawić na coś innego.Zawsze byłem zdania że jak coś jest dobre i trwałe to nie należy tego "poprawiać".Niestety obecne generacje ustawione są na niekończącą się konsumpcje i muszą wiecznie mieć coś nowego,"lepszego".Jak się uporam z tym ambarasem to dam znać jak wyszło.
VUWSCAN , niedziela 21 październik 2012, godz. 20:02
Świetnie, że zdiagnozowałeś problem ale muszę przyznać, że chwały firmie Penn to nie przynosi. Pewien Kolega modelarz powiedział mi kiedyś, że najbardziej boi się chińszczyzny. I faktycznie, bo co z tego, że Battle jest dobrze zaprojektowany i wykonany z dobrych materiałów jeśli w fabryce nie umieją go złożyć i nie eliminują wadliwych podzespołów. Twoja frustracja nie dziwi, a co do serwisów to czasy mamy takie, że szkoda gadać. Tu mówimy o serwisie wędkarskim, a co się ostatnio dzieje w serwisach samochodowych na przeglądach gwarancyjnych u niektórych znanych producentów jest wręcz przerażające. Nie miejsce to jednak by o tym pisać. Moje drugie hobby - modelarswo redukcyjne kultywuję przemiennie z wędkarstwem bo inaczej by mnie z domu wypisali.Zima to będzie odpoczynek dla wędek i młynków. A wracając do Penna to faktycznie spotykałem sie z komentarzami, że parę lat temu mieli kłopoty z legendarną z wcześniejszych lat jakością i trwałością, jednak podobno te gorsze czasy miały już minąć. Błędy zdarzają się najlepszym - dziwne, że serwis nie dostrzegł wady. Może jednak sam nie kombinuj - pokaż im palcem gdzie jest problem i "ciśnij" na wymianę, bo jednak Battle przez zdecydowaną większość użytkowników są oceniane dobrze albo i bardzo dobrze. Pozdrawiam gorąco.
Robert , niedziela 21 październik 2012, godz. 19:07
Rozgryzłem dzisiaj kolego Robercie mój kołowrotek co z nim jest po prawie 3 godzinach oględzin i porównywania z tymi ze sklepu (uparty jestem jak osioł i dociekliwy).Winowajcą jest oś szpuli a dokładniej mosiężna tuleja znajdująca się na niej oraz kółeczko z ząbkami sprawujące rolę terkotki.Pierwsza część jest nieosiowo wywiercona i krzywo osadzona,a kółeczko zębate nie jest wprasowane do oporu na osi i widać pod spodem około 1,5 mm wieloklina.W tych ze sklepu jest wszystko na swoim miejscu i osiowo.Zbyt wysoko umieszczona szpula powoduje stożkowe nawijanie linki a nie osiowość przegłębienie w środku.Z kółeczkiem już dałem sobie radę a to drugie dziadostwo spaprane przez skośnookich zrobię sobie w pracy jak wyrwę chwilę czasu.Jeżeli młynek będzie nawijał tak jak te sklepowe to zostawię kołowrotek do tyrania w "wietnamie"(mam taki odcinek Wisły że bez maczety się nie przebije,ale rybki tam siedzą i kuszają prawie zawsze):-) Wściekły tylko jestem na serwis i zbycie mnie oraz potraktowanie sprawy po łebkach.Przecież to ludzie szkoleni w tym kierunku i natychmiast powinni prawidłowo zdiagnozować wadę a nie uprawiać spychotechnikę i zmuszać mnie do szukania przyczyn.Ten czas (jest go niewiele na moje hobby)lepiej spędziłbym nad wodą.Gratuluję drugiego hobby(skąd bierzesz na to czas??????),dawno temu też bawiłem się modelarstwem,lotniczym i rakietowym,niestety musiałem wybierać,czas i finanse nie pozwalają na wszystko no i oczywiście "zawiść" mojej drugiej połowy.Szkoda że nie mam syna,przynajmniej byłoby 2 na 2 a tak to jest 3 na 1 i nici z bycia samcem alfa.Pozdrawiam i połamania kijów życzę.
Roman
VUWSCAN , niedziela 21 październik 2012, godz. 17:15
A widzisz i stanęło na moim - po prostu ewidentnie trafiłeś na kołowrotek uszkodzony i to prawdopoobnie mechanicznie. A swoją drogą to sprzedawca w sklepie wędkarskim ma z Tobą mały koszmarek smilies/wink.gifskoro taką ksywę Ci nadał. W sumie masz rację - płacisz i wymagasz. Szkoda tylko, że zraziłeś się do Penna bo moim zdaniem to bardzo solidna firma. Właśnie wróciłem z wyprawy wędkarskiej i mój Battle znowu utwierdził mnie w przekonaniu, że to właściwy wobór - szkoda tylko, że drapieżniki nie podzielielały dziś mojego poglądu bo jakoś nie chciały się "zajadać" moimi woblerkami, gumami i obrotówkami. Zrekompensowałem to sobie na spławiku smilies/cheesy.gif. Co do odległości rzutów to też nie mam żadnych problemów - w bardzo trudnych warunkach, spod drzew i znad krzaków "z bekhendu" odległości rzędu ponad 20 metrów na plecionce 0,14 to normalka. A gdy już można normalnie machnąć prawie ten dystans podwajam - smilies/wink.gif-no może lekko przesadzilem ale ponad trzydzieści metrów woblerami o wadze 8-9 gramów to nic nadzywczajnego. Gumy z cięższymi główkami latają, że prawie nie widzę gdzie lądują smilies/wink.gif- no znowu trochę przesadzilem. A tak poważnie - dokonałeś wyboru i skreśliłeś Penna - ok. rozumiem to choć wg mnie to błąd. Długo zastanawiałem sie nad wyborem kołowrotka po powrocie do wędkarstwa po długiej przerwie - wybór padła na Penna i nie zamierzam tego zmienić. Bo widzisz jak czytam, że Shimano (też mam jednego 15 - latka) jest ok. tylko trzeba o niego bardzo dbać to nie jestem przekonany bo filozofia Penna jest prosta - oni tworzą kołowrotki, o które raczej nie trzeba szczególnie dbać bo są zabezpieczone przed piechem, solą (większość nadaje się na morze), a także uszkodzeniami mechanicznymi bo maja solidną obudowę, szpulę, rotor i jak sam pisałeś mechanizm. Ja nic więcej nie potrzebuję - nie znaczy to oczywiście, że nie zamierzam dbać o mojego Battla bo też jestem trochę "zegarmistrzem" - moje drugie życiowe hobby to modelarstwo redukcyjne. Pozdrawiam. RB.
Robert , sobota 20 październik 2012, godz. 23:20
Cały czas nie dawało mi spokoju to co dzieje się z moim battl`em.Dzisiaj zawlokłem się do sklepu i "wymusiłem " na sprzedawcy żeby dał mi do domu dwa kołowrotki penn`a,a że dobrze na mnie zarabia to na to poszedł.Penn battle 2000 i 4000 i ku mojemu zdziwieniu nawój linki był w miarę przyzwoity ale niestety o wiele gorszy od twin powera.Wiem że to nie ta klasa cenowa i za jednego twin`a kupię 3 penn`y battle,ale według mnie kołowrotek bez względu na wielkość ma nawijać linkę poprawnie tak cienką jak i grubą,jest przeznaczony do nawijania każdej linki a nie pewnych jej rodzajów.Jeszcze nie spotkałem się z klasyfikacją kołowrotków mówiącą że wielkość 2000 to tylko do linek np:0.08-0.12 a 4000 to przedział 0,25-0,40.Dla mnie niestety penn jest spalony i już nigdy go nie kupię,pozostanę jednak przy shimano,przynajmniej jak wydam kasę to nie mam niechcianych niespodzianek.Oczywiście katany,alivio i inne wynalazki nie wchodzą w grę.Mam także dwa stradic`i cena podobna do battl`a i o wiele tańsze super aero gtm i wszystkie biją penn`a na głowę jeśli chodzi o równość nawijania.Shimano to świetne kołowrotki,delikatne i tylko trzeba o nie dbać i to bardzo.Kolego Robercie jeżeli do spiningu użyjesz tak jak ja odległościówi i kołowrotka z dużą średnicą szpuli to 1,2g cykada ląduje na 40 metrach bez wysiłku(ważona u kumpla jubilera)przy żyłce 0,16 lub fire line 0,06,a 2-3g woblerki spokojnie posyłam na 25-30m przy bezwiecznej pogodzie.Kije oczywiście przerobiłem od podstaw i dostosowałem do siebie.Plecionki używam gdyż częsty przyłów dużych ryb daje mi cień szansy na ich wyholowanie.Zeszły rok 3 sumki 120-140cm wyjęte dzięki plecionce,w tym roku 5 karpi z zatoki wiślanej 8-11,5 kg kiedy pod wieczór czymś zażerały się pod powierzchnią .Maleńka cykadka jest płytko i wolno prowadzona skusi każdą rybkę.To tylko dzięki możliwości zarzucenia małej przynęty na tak dużą odległość,a do tego przyczynia się idealne układanie linki.Wcześniej gdy nie było plecionek niestety bardzo rzadko wygrywałem z dużymi rybami a jeśli się to udało to ryba po holu była prawie trupem i obawiam się że niektóre nie przeżyły.Być może moja dokładność jeśli chodzi o kołowrotki to zboczenie zawodowe ale niestety taki już jestem.Sprzedawca w moim ulubionym sklepie dał mi przydomek "zegarmistrz" i jak mnie widzi to ręce załamuje ale robi wszystko żebym był zadowolony bo sporo pieniędzy u niego zostawiam.Zerknij na test linki nanofil w dziale żyłki i plecionki,tam jest stosunkowo cienka, nawinięta na twin`a,równo i po brzegi a nie 4-5 mm poniżej krawędzi i tak ma być zawsze a nie w jednym tak a w drugim siak,krawędź szpuli też nie pozostawia nic do życzenia a nie takie rowy jak w battl`u.W weekend wywalam go pod młotek i niech ktoś się cieszy (albo i nie)z "cudownego"penn`a.
VUWSCAN , piątek 19 październik 2012, godz. 21:48
Używam battla 3000 do plecionki 0,15 - 0,13 na sandałka i nawija pięknie, nie wiem może macie jakieś felerne modele:/ tak czy inaczej ja jestem zadowolonysmilies/tongue.gif Pozdro
Bartłomiej , piątek 19 październik 2012, godz. 13:58
Miałem przez jakis czas Battle 3000 , mój nawijał plecionke idealnie
Dariusz , piątek 19 październik 2012, godz. 13:16
Nie chcę uchodzić z takiego co koresponduje sam ze sobą ale musze sprostować ten fragment mojej wypowiedzi: "teraz czekam na nowego Spinfoshera V 3500 - prosto z USA - już jest w Polsce - niestety czeka na naliczenie podatu VAT co nieco podniesie finalną cene zakupu o niemal 600 zł" - Przez błąd literowy wyszły głupoty - VAT podniesie cenę Spinfishera V nie o 600 zł ale do 600 zł. Przepraszam za moją nieuwagę. RB.
Robert , piątek 19 październik 2012, godz. 00:13
I jeszcze jedno bo mi umnknęło ((smilies/wink.gif- latka lecą i głowa nie ta.)Kolego VUWSCAN nie mówmy o rzucaniu przynętami 1 czy nawet 2 gramowymi (jak sądze woblerami),bo nie oszukujmy się - tak lekkie przynęty można spuścić z nurtem a nie realnie zarzucić na stojącej wodzie ,(no chyba,że na 10, góra 12 metrów), bo do tak lekiego spiningowania Penn Battle 3000 w moim przekonaniu nie jest przeznaczony. Uważam, że do sprzęt do wędek o średnich, a nawet cięższych ciężarach wyrzutowych. Może Battle 2000 by się d tego nadawał ale po co do lekkiej wędki zapinać ciężkawy młynek o wadze ponad 300 g. RB.
Robert , czwartek 18 październik 2012, godz. 23:41
No nie wiem co mam na to odpowiedzieć. Nie dorabiam żadnej ideologii do mojego Battla. Słowo daję, że nie widzę w nim problemu z nawijaniem plecionki czy żyłki. Osobiście nie lubię plecionek bo one jednak są skłonne do płatania różnych figli - sam o tym piszesz - mają jednak niezaprzeczalne zalety. W Battlu nigdy linka nie weszła pod szpulę. Nie zamierzam się jednak spierać - może faktycznie inne kołowrotki nawijają lepiej ale opis Twoich problemów zdaje sie sugerować, że to jakis indywidualny problem z konkretnym egzemplarzem. Nawet teraz jak to piszę zerkam na swój kołowrotek i nawiniętą plecionkę, po ostatniej wyprawie i choćbym chciał nie mam sie czego czepić. Doszedłem natomiast do wniosku, że plecionka nie powinna być nawijana wyżej niż ok.4- 5 mm od krawędzi szpuli - gdzieś czytałem, że podobnie było ze Slamerem. Syn użytkuje Sargusa i wszystko jest ok. Nie chcę wciskać kitu ale moim zdaniem Penny pod każdym względem wyprzedzają konkurencję bo są proste, solidne i trwałe, choć o trwałości będzie można pisać za 5-6 lat. Jeśli o mnie chodzi ten kołowrotek przekonał mnie do tego stopnia, że w ogóle nie interesują mnie inne produkty - teraz czekam na nowego Spinfoshera V 3500 - prosto z USA - już jest w Polsce - niestety czeka na naliczenie podatu VAT co nieco podniesie finalną cene zakupu o niemal 600 zł. Nie ma się co spierać - każdy z nas ma szeroki wybór ale moim zdaniem dziś tylko Penn ofeuje kołowrotki w znośnej cenie o bardzo dobrych walorach użytkowych. Osobiście natomiast podtrzymuję twierdzenie, że do lekiego zestawu spiningowego o c/w do 15-20 gramów, a co za tym idzie cienkich cienkich żyłek czy plecionek szukałbym lżejszego kołowrotka, już nie koniecznie z całkowicie metalową obudową, szpulą i rotorem (tak jak Battle, Sargus, Spinfisher czy Slamer). Penn też ma takie w ofercie choć ich nie mogę ocenić bo nie uzywałem (Pursuit, Fierce). Ja deklaruję się jako wierny wyznawca Penna ale każdy ma wolny wybór. Komentarz Kolegi czytałem dokładnie i dostrzegłem pozytywne uwagi na temat wysokiej jakości wykonania mechanizmu wewnętrznego. Dodać jeszce warto świetną "korbę" i absolutnie rewelacyjny hamulec, który kładzie na łopatki konkurencje ze znacznie wyższych stref cenowych. RB
Robert , czwartek 18 październik 2012, godz. 23:22
 1 2 3 > 

Napisz Komentarz

Mozesz dodac swoj komentarz tutaj

busy